Navigatorów refleksje z linii mety...

Z małym to poślizgiem publikuję, ale przyznam, że zakręcenie moje sięgało zenitu podczas rajdu i dopiero teraz zaczynam się odśnieżać... A więc na tytułowej mecie podstawiłem ja mikrofon telefonu z włączoną funkcją dyktafonową "nagrywanie" i nagrałem ja, co do powiedzenia mieli członkowie zespołu zwycięzców trasy długiej Rajdu 360 Stopni – Navigator RaidLight.

Jakie wrażenia z rajdu?

Paweł Moszkowicz: Super. Rewelacja. To jeden z fajniejszych rajdów. Świetna sprawa, tak więc gratulacje.

Gratulacje to Wam się należą. Wygraliście w sposób mistrzowski.

Bywało różnie...

Jak to przetarcie przed mistrzostwami świata. Do listopada mało czasu pozostało...

Wyszło kilka spraw, które zdecydowanie musimy poprawić.

Co na przykład?

Współpraca w samym zespole, sprawy techniczne – typu oświetlenie, taktyka. Musimy pomyśleć też o logistyce. Mamy teraz o czym porozmawiać.

Jakie plany przed mistrzostwami?

Czeka nas taki "lokalny" rajd trzystukilometrowy pod Krakowem... :) A tak poważnie, to już rajdów raczej nie będzie, tylko treningi.

Co zapamiętacie z tego Rajdu 360 Stopni?

Na każdym niemal kroku było pięknie! Świetne kajaki, po prostu przeurocze tereny. Do tego rowery nie nużyły się, bo było mało asfaltów. Wąskie gardło tylko się utworzyło w parku linowym. Wymyśliliśmy, że powinniście puścić dwójki od razu po rowerze, a czwórki już po pieszym. Wtedy byśmy sobie nie przeszkadzali nawzajem. Trochę odczekaliśmy, ale było i tak super.

Ponoć Maciek Mierzwa miał jakieś kłopoty przed samym startem?

Tak, był podziębiony, brał antybiotyki i nawet szukał kogoś na zastępstwo. Ale na szczęście jakoś się zebrał. Poza tym on ma permanentne kłopoty ze stopą i wkrótce czeka go operacja.

Duże zmęczenie na mecie?

Na pewno trochę tak, ale myślę, że w takim tempie moglibyśmy jeszcze długo się przemieszczać...

Komentarze